Shop Forum More Submit  Join Login
drogi panie márai,

teraz, kiedy Miasto zazieleniło się tak okrutnie, kiedy jego kurz spłynął deszczem z pierwszych liści, kiedy kwiaty krzywymi łodygami roztrzaskują grudki ziemi, teraz nauczyła się uważać na każde Słowo. każdy gest i każdy dotyk. wszystko, co kieruje do Niego, całe jej życie - dla Niego.

ten Chłopiec po troszeczku wniósł w jej życie to wszystko, czego na próżno szukała po kawiarniach wypełnionych zapachem dymu i ludzkich zmartwień. wniósł Dom, którego szukała całe życie. wniósł Ciszę, ale pełną drobnych szmerów, odgłosów pościeli, cichego brzdęku naczyń kuchennych, nucenia o zmierzchu na balkonie, kiedy to wychodzą na ostatniego papierosa a Miasto pogrążone w mroku zasypia niespokojnie. wniósł pokój, który odbywał się bez Słów, kiedy w sypialni i ciemności dwa umęczone serca zaczynają wreszcie bić wspólnym rytmem, a ciepło Jego dłoni splata się z jej chłodem w wiecznym przymierzu, które nie potrzebuje przysiąg ani świadków. wniósł radość wiosny, kiedy piją wino ukryci w cieniu trawy, a potem, leżąc na ziemi, ona czuje nagle, że życie nie jest tylko tą przerażającą i upokarzającą przygodą, jak to się musi wydawać człowiekowi w chwilach pożegnań i Śmierci. wniósł ukojenie i odpoczynek, których wszędzie poszukiwała, jak mały leśny ptaszek; teraz, pierwszy raz w życiu, przy boku tego Mężczyzny, nie czuła palącej potrzeby ucieczki, nie budziła się każdego popołudnia z myślą, że wieczorem, w kawiarni na którejś z tych nieznośnych uliczek, będzie rozmyślała o niezgłębionej podłości ludzkiej, o niepojętych uczuciach, przerażających światach i losie literatury węgierskiej- samotnie, tak samotnie, jak fernando pessoa w lizbonie, niezwiązana z nikim, zawsze gotowa do drogi, czy to na korytarzach budynków, zatłoczonych ulicach czy w nie całkiem bezpiecznej samotności bibliotek - w swoim życiu przecież najbardziej bała się dwóch rzeczy: książek, które kłamią i ludzi, którzy składają obietnice; była tak samotna w tym zachłannym i interesownym, pachnącym papierosowym dymem świecie, jak Pan musiał być w tamtego wieczoru w którejś z peszteńskich kawiarni, z piórem w ręce, które od czasu do czasu jedynie maczał Pan w atramencie by zapisać coś ze snu, który na całych Węgrzech śnił już chyba tylko Pan jeden. tak właśnie żyła, ponieważ wiecznie uciekała.
tyle lat podróżowała pomiędzy kawiarniami, trawami, zakurzonymi uliczkami i spotkaniami literackimi. tyle lat była bezdomna i do każdego Miejsca, każdego człowieka i każdej ruiny wkraczała z poczuciem, że dobrze będzie je kiedyś opuścić. tyle lat spoglądała na każde drzwi tak, jakby musiała się obawiać, że intryga zamknie je na klucz i uwięzi ją, bo przecież w tym zepsutym świecie człowiek nigdy nie jest dość ostrożny. ale któregoś dnia pojawił się ten Chłopiec, a ona rozejrzała się dookoła. po raz pierwszy w życiu nie chciała koniecznie i za wszelką cenę opuszczać ani miejsca, ani osoby.  i zawsze głęboko dziwiła się temu zjawisku.
ale życie i świat, znajomość tajemnic kobiet i mężczyzn, nauczyły ją, że nie warto się zbytnio dziwić niezrozumiałym rzeczom. On wniósł w jej życie i serce spokój. nieufnie wsłuchiwała się w cichą, mrukliwą odpowiedź, jaką jej serce przyjęło pojawiającą się zmianę. patrzyła na Niego, a wokół serca rozlewała jej się fala czułości, sekretna fala, z jaką wiosenne dzikie wody rozlewają się po szarych, zmarzniętych gruntach.

z szacunkiem,
k.
No comments have been added yet.

Add a Comment:
 
×

:iconmiss-avaria: More from miss-avaria


More from DeviantArt



Details

Submitted on
April 12, 2016
Link
Thumb

Stats

Views
269 (1 today)
Favourites
0
Comments
0
×